Przez płot już z dala widać morze błękitu. Na przełomie marca i kwietnia cmentarz ewangelicki pokryty jest dywanem kwitnących cebulic syberyjskich. Deszcz nie powstrzymał mnie przed przyjrzeniem się temu cudowi z bliska.
Cmentarz położony nad jeziorem Raduńskim, pierwotnie ewangelicki, po II Wojnie Światowej zmienił przeznaczenie. Fundowana na pocz. XX w. przez Marię von Helke kaplica cmentarna w kształcie rotundy, obecnie jest cerkwią dla rzeszy przesiedleńców akcji Wisła. Cmentarz opuszczony przez wygnane z Wałcza niemieckie rodziny ewangelickie przejęty został przez Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny Trójcy św. w Wałczu oraz przez parafię rzymsko – katolicką pod wezwaniem św. Mikołaja. Jednak pochówków zaprzestano w roku 1964. Większość nagrobków z terenu przejętego przez katolików wykorzystano, wraz z resztkami macew z nieistniejącego już cmentarza żydowskiego, do umocnienia brzegów jeziora. Bywało, że ogrodzenia grobowców wykorzystywano jak balustrady balkonów.
W latach 70 XX wieku cmentarz cieszył się złą sławą. Wybiałkowane wnętrza grobowców służyły za schronienie miejscowemu półświatkowi. Codzienne były libacje, często dochodziło tam do gwałtów. Incydent zakończył się obławą i wyłapaniem nielegalnych mieszkańców cmentarza.
Inne nekropolie Deutsch Krone zostały zniszczone. Park obok klubu garnizonowego w Wałczu to teren dawnego cmentarza ewangelickiego, a obiekty sportowe Gimnazjum nr 2 powstały na niemieckim cmentarzu katolickim. Cmentarz żydowski wraz z przylegającą do niego synagogą zostały zniszczone przed wojną, w czasie Nocy Kryształowej. Obecnie na ich miejscu stoi Wałeckie Centrum Kultury.

















































