Wiosną 1943 r. hitlerowcy wywieźli do obozu koncentracyjnego w Treblince ostatnich lelowskich Żydów, łącznie ok. 700 osób (60% społeczności Lelowa). Z Holocaustu ocalało jedynie siedmiu.
Lelowski cadyk, Dawid Biderman, zwany Lelowerem, jest jednym z najważniejszych świętych chasydyzmu. Spotkanie z wielkim cadykiem Elimelechem z Leżajska zmotywowało go do obrania podobnej drogi życia. Według tradycji chasydzkiej miał zdolność uzdrawiania chorych. Sam był chromy, ale podczas tańca odzyskiwał sprawność w nodze.
W miejscu synagogi Złotej Róży, na ul. Ogrodowej 3, po wojnie wzniesiono budynek produkcyjny spółdzielni inwalidów. W latach 90. XX wieku został on wykupiony przez lelowskich chasydów. Cmentarz niestety został w czasie wojny i po niej całkowicie zrujnowany. W roku 1988 Fundacja Nussenbaumów rozpoczęła poszukiwania grobu cadyka. Po znalezieniu jego szczątków grób cadyka umieszczono w pawilonie handlowym znajdującym się na terenie dawnego cmentarza. Po rozbiórce sklepu wzniesiono obecny ohel. Przy nim gromadzone są znajdowane fragmenty macew.
Odwiedzam Lelów niemal na skraju lata. Pytani o możliwość zajrzenia na teren cmentarza ludzie spoglądają nieufnie na kipę na głowie mojego towarzysza. Zwracają się do mnie tak, jakby mężczyzna nie słyszał nic, czy nie rozumiał. Otwierają i ohel i synagogę. Pokazują po kolei, opowiadając wyuczone kwestie. Poganiają jednak, bym szybko opuściła budynki, gdy zatrzymuję się dłużej w mykwie (pierwszy raz jestem w takim pomieszczeniu). Pan krążący wokół nas z telefonem przy uchu wybiega przed wejście. Zaraz przyjadą samochody z osobami chcącymi uczcić cadyka. Kobieta w budynku na pewno byłaby przez nich bardzo źle odebrana. Przyjeżdżają, gdy idziemy w stronę lelowskiej restauracji, serwującej ciulim i czulent. Teraz na kipę z dystansem patrzą zarówno chasydzi w kapeluszach, i miejscowi z gołymi głowami. Nadciąga burza.











Brak komentarzy:
Prześlij komentarz