Samo południe. Zapach sosnowego, rozgrzanego lasu. Śpiew ptaków. Odcień zieleni obecny jedynie przez krótki czas pomiędzy wiosną a latem. Piaszczysta droga wijąca się między drzewami. W nawigacji ktoś błędnie wyznaczył dwa miejsca. Gdyby nie jedyny drogowskaz w środku zarośli, ominęłabym dróżkę odchodzącą w głąb lasu.
Drewniane ogrodzenie na końcu ścieżki w nierównym owalu mieści w środku kuty płot opasujący pomnik. Choć od I wojny minęło 100 lat, teren jest zadbany i uporządkowany. Świeże znicze. Zapalam kolejny. Dopiero obchodząc metalowe ogrodzenie za pomnikiem dostrzegam tablicę z opisem.
Widać ręce, które troszczą się o miejsce spoczynku niemal 150 osób, pierwszych ofiar utworzonego na wojskowym placu ćwiczeń obozu jenieckiego, w którego barakach stłoczono ostatecznie 45 tys. osób różnych narodowości i wyznań.










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz