Ze Szczelińca lepszą trasą powrotną do Radkowa niż zatłoczone schody, kończące się głośnym, odpustowym parkingiem, okazała się piaszczysta droga przez las, przecinająca wijącą się serpentynami asfaltową szosę. Zaprowadziła nas ona do rozpostartej na szerokiej polanie wsi Pasterka. Ledwie kilka domów i schronisko na początku szlaku prowadzącego znowu między spiętrzone skały. O tym, że wieś była niegdyś większa świadczy tylko poniemiecki cmentarz, bo z resztkami budowli doskonale poradziła sobie przyroda, ukrywając to, co zostało, przed wzrokiem ciekawskich. W zasadzie trzeba się było spodziewać takich znalezisk: kamiennych drogowskazów, brukowanych dróg w środku lasu, resztek murów, cmentarzy, ale to dopiero pierwsze chwile w Górach Stołowych, dopiero dają się one poznać.
Słońce wysoko. Jest krótko po południu. Cisza, spokój i pustka. Choć ktoś skosił trawę, przyniósł znicze, to nikogo nie spotykamy. Tylko wspomnienia o ludziach wypisane na pomnikach: "nasza szczerze ukochana siostra", "syn i ojciec", "nasi kochani rodzice", "szczerze kochani opiekuńczy". Spoczywają w pokoju. W ciszy.
































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz