Translate

niedziela, 16 kwietnia 2023

Skała סקאלה

Wieczorna już droga z Wolbromia prowadziła przez Skałę. Jadąc tam wiedziałam, że nie ma co liczyć na znalezienie macew, ale nie sądziłam, że samo znalezienie cmentarza może być problematyczne. Nawigacja wyprowadziła na szutrową drogę, która kończyła się kawałkiem ziemi wyznaczonej palikami. Dalej tylko ścieżka. przez pole, obok boiska, na którym właśnie rozgrywano mecz. Ścieżka pełna była spacerowiczów z psami, dziećmi, piwem. Gdy w ślad za dwoma młodymi chłopakami ściskającymi puszki skręciłam w chaszcze, ci wydali się być skonsternowani. Spoglądając co chwilę przez ramię w moim kierunku z ulgą przyjęli fakt, że oni podążyli skręcającą nagle ścieżką, ja skrajem pola szłam dalej, w kierunku grupy drzew otoczonych płotem. Nie ma do cmentarza nawet ścieżki od strony uczęszczanego szlaku. Tablica przed cmentarzem potwierdziła doniesienia, że nie ostało się nic. Macewy zostały użyte do utwardzenia drogi, mur cmentarny rozebrany. Być może pod siatką otaczającą teren został kawałek pierwotnego ogrodzenia - osamotniony kamień. Nie ma jednak pewności, bo granice cmentarza obejmowały znacznie większy teren niż ten dziś ogrodzony. Nie wiadomo, czy w jego skład wchodził spłachetek zarośnięty chaszczami, na którym skutecznie straszyłam miejscową młodzież, czy może pole rzepaku.

Łapiąc ostatnie ślady słońca przeszłam alejką od furtki do pomnika postawionego na cmentarzu pod koniec lat 80 minionego wieku. Cień wysokich, rachitycznych, bezlistnych jeszcze modrzewi skutecznie tworzył atmosferę miejsca mrocznego i niechcianego.











 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz